Porażka Kozłów na rozpoczęcie rundy rewanżowej.

W sobotę 6. maja na poznańskim Golęcinie odbyło się spotkanie 4. kolejki Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego – Topligi ,w której spotkały się Kozły Poznań oraz Husaria Szczecin. Te drużyny grające ze sobą dwa mecze pod rząd od samego początku skupione były tylko na zwycięstwie, spowodowane było to tym ,że Husaria nie wygrała dotychczas niestety ani jednego meczu w sezonie  a Kozły chciały dorównać swoim największym tegorocznym rywalom w grupie – Warsaw Eagles, którzy mieli 2 punkty przewagi nad Poznaniakami. Mecz w 1 kwarcie nie przyniósł wielu emocji 300 kibicom zgromadzonym na stadionie, ze strony gospodarzy nie widzieliśmy zbyt dobrych akcji biegowych czy podaniowych, za to goście wpisali się na tablicę wyników imponującym kopnięciem z aż 47 jardów Macieja Adamiaka.

Druga kwarta przyniosła ze sobą bardziej zdecydowaną grę i większe zdobycze punktowe. Wojciech Perz – 19-letni receiver przez całe spotkanie świetnie współpracował  ze swoim quarterbackiem Patrykiem Barczakiem. Zaowocowało to przyłożeniem i objęciem prowadzenia przez drużynę z Poznania. Tego dnia Noah Whittle, runningback przyjezdnych, nie stwarzał większych trudności  dla defensywy prowadzonej przez Damiana Łuca i nie miał zbyt pokaźnych zdobyczy jardowych, w przeciwieństwie do Bartosza Wocha, który zastępował Antoniego Idziaka i Emilio Dangote na tej samej pozycji co wcześniej wspomniany Amerykanin, również nie duże ,ale skuteczniejsze zdobycze jardowe dały duże możliwości w wyborze zagrywek przez koordynatora ofensywy Kozłów – Filipa Kłoskowskiego.

Po drugiej stronie boiska, sytuacja także nie wyglądała kolorowo, bowiem brakowało im quarterbacków Kamila Klebieko oraz Piotra Kaczmarczyka, w tej sytuacji jedynym rozgrywającym był 21-letni Tomasz Martynow i to on podając do Mateusza Knopa dał prowadzenie Husarii, Maciej Adamiak znowu nie zawiódł i podwyższył wynik na 6:10 i tymże wynikiem zakończyliśmy 2 część rywalizacji.

3 odsłona meczu również nie porywała, Kozły nie dobiegały do piłek rzucanych przez Barczaka, ale w defensywie radzili sobie bardzo dobrze , tacy zawodnicy jak Damian Łuc i Szymon Barczak dawali idealny przykład gry w obronie i to oni zdobyli oba przejęcia piłek w tym meczu. Stan gry zmienił się tylko raz za sprawą Patryka Barczaka po jego 3-jardowej akcji biegowej i podwyższeniu Wojcieha Szymańskiego. 13:10.

W końcówce 4 kwarty emocji sięgnęły zenitu, do końca meczu została trochę ponad minuta, Tomasz Martynow rzucił zagrywkę, zawodnicy ustawili się przy linii wznowienia akcji, Martynow otrzymał snap od centra, podał piłkę bardzo blisko linii bocznej boiska i przejął ją nie kto inny jak Damian Łuc, na boisko weszła ofensywa Poznaniaków żeby zagrać tzw. kolanko (akcja ma doprowadzić do zbicia czasu i bez ryzyka skończyć mecz bez możliwej utraty punktów). Niestety przy drugiej próbie kolanka w niewyjaśnionych okolicznościach Kozły straciły piłkę i Husaria wykorzystała ten błąd z premedytacją zgarniając całą pule punktów ( 1-jardowe przyłożenie Noah Whittle i podwyższenie Macieja Adamiaka). Kozłom nie zostało wiele czasu, po wykopnięciu piłki od razu rzucili się do ataku. Kilka dobrych podań Barczaka przybliżyły jego ofensywe 20 jardów przed pole punktowe. Niestety 3 próby zostały przez Kozły zaprzepaszczone przez niezłapane podania . 4 próba i 7 sekund do końca nadal ok 15-20 jardów do endzone. Barczak posłał świetną piłkę do Macieja Mierzejewskiego który nie złapał jej i zawody zakończyły się wynikiem 13-17 dla drużyny Husarii Szczecin.

Przegrana Kozłów, na chwilę, obecną nie zmieniła układu w tabeli grupy północnej i drużyna z Poznania nadal ma duże szanse na grę w playoffach. Do końca rundy zasadniczej zostały dwa spotkania i mamy nadzieję, że poznaniacy solidnie przepracują okres do następnego meczu i poprawią swoją grę.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w galerii.

Następne spotkanie już 26 maja na stadionie żużlowym na Golęcinie przeciwko Warsaw Eagles, na które zapraszamy już dzisiaj.

Tekst: Markus Graja